Przez 133 lata amerykański Uniwersytet Princeton szczycił się posiadaniem Kodeksu Honorowego, który przetrwał. Zawarte w nim zostało między innymi zobowiązanie studentów do tego, aby nie ściągali na egzaminach końcowych, nie przetrwało jednak rewolucji technologicznej.
Uniwersytet Princeton kończy z kodeksem honorowym. Przegrana z AI
Uniwersytet Princeton jest jedną z niewielu uczelni wyższych, na których w trakcie egzaminów końcowych na sali nie było wykładowcy, który pilnowałby, żeby studenci nie oszukiwali. Od 133 lat zasada ta figuruje w Kodeksie Honorowym uczelni (ang. Honor Code).
Zapis o nieobecności wykładowców na egzaminach stał się podwaliną Kodeksu Honorowego, który przyjęto w 1893 r. Zgodnie z tą regułą przed egzaminem wykładowca wychodził z sali, a każdy student składał pisemną przysięgę, że nie będzie oszukiwał. Od studentów wymagano jednocześnie, aby zgłaszali każdy przypadek oszustwa na egzaminach.
Czytaj więcej
Polska awansowała do światowej czołówki najszczęśliwszych krajów świata – to wniosek z tegorocznej edycji reportu Gallupa. Co ma najważniejszy wpły...
Cały system działał na zasadzie wzajemnego zaufania, czym uczelnia szczyciła się od wielu pokoleń. To jednak niebawem się zmieni.
Władze uniwersytetu Princeton – w porozumieniu ze studentami – wprowadziły iście rewolucyjną zmianę, rezygnując z tego zapisu w kodeksie. Zmiana, którą przegłosowano w ubiegłym tygodniu, wejdzie w życie 1 lipca 2026 r. To będzie największa zmiana w całej historii Kodeksu Honorowego uczelni.
Jak informuje uniwersytecki dziennik The Daily Princetonian, zgodnie z nowymi regułami wykładowca będzie obecny na sali w trakcie egzaminu, ale nie będzie wchodził ze studentami w żadne interakcje. Jeżeli przyłapie któregoś studenta na ściąganiu, ten ostatni trafi przed Komisję Honorową, w której będą zasiadać inni studenci.
Powodem rezygnacji z funkcjonującej od 133 lat zasady stało się coraz powszechniejsze korzystanie na egzaminach z urządzeń elektronicznych, a ostatnio również ze sztucznej inteligencji. Dodatkowy problem jest taki, że urządzenia są małe, przez co trudno stwierdzić, czy ktoś oszukuje, czy nie.
Kolejnym argumentem, jaki przemawiał za odejściem od kluczowej zasady Kodeksu Honorowego, był lęk przed nękaniem w internecie. Studenci niechętnie zgłaszają swoich oszukujących kolegów i koleżanki w obawie przed szykanami z ich strony.
Historia Kodeksu Honorowego uniwersytetu Princeton
Początki Kodeksu Honorowego na uniwersytecie Princeton sięgają 1876 roku. Redakcja uczelnianej gazety „The Princetonian” (dziś: „The Daily Princetonian”) podniosła wtedy kwestię obecności wykładowców na egzaminach w jednym ze swoich artykułów. Zdaniem autora artykułu to było niewychowawcze.
Redakcja „The Princetonian” skrytykowała dotychczasowe zasady, argumentując, że skoro kadra nauczycielska uważa studentów za potencjalnych oszustów, to na takich właśnie ludzi oni wyrosną. Honorowe traktowanie nauczy ich natomiast takiegoż postępowania, zarówno na studiach, jak i w życiu.
Redakcja gazety zaproponowała wprowadzenie prostej zasady: studenci piszą na końcu swojej karty egzaminacyjnej przysięgę, że nie będą ani oszukiwać, ani pomagać kolegom na egzaminach, zaś wykładowcy będą wychodzić z sali, w której przeprowadzane są egzaminy. Na wprowadzenie tej reguły w życie studenci czekali 17 lat, do 1893, kiedy uchwalono Kodeks.