W pośpiechu staramy się złapać choć odrobinę tej upragnionej swobody. Mimowolnie, coraz bardziej wbijając się w kierat rosnącej liczby powinności. Dla współczesnego człowieka już nie tylko praca, czy wychowanie dzieci są powinnościami. Również określona forma wypoczynku, uprawianie sportów, własny rozwój, podróże (najlepiej w dalekie, egzotyczne strony), stały się swoistego rodzaju obowiązkiem – jego spełnienie ma być bowiem dowodem na to, na ile szczęśliwy jest nasz ziemski żywot. Rośnie nam ilość zajęć, a wolność się kurczy.

Za każdym razem, gdy w moim sercu budzi się potrzeba wolności, wracam pamięcią do rozmowy z jedną z bliskich znajomych. Anna – imię zmienione na potrzeby przypowieści –  inteligentna i oddana pracy osoba, po zmianie kierownictwa w swojej firmie zaczęła mocno narzekać na sytuację:

– Mam dosyć, pracuję jak niewolnik po kilkanaście godzin, nic mi nie wolno, zero zaufania, zero szacunku.
– Ale o co Ci chodzi? – zapytałam ją z niejakim zdumieniem – Dopiero teraz to zauważyłaś? Przecież wcześniej też pracowałaś praktycznie non stop. Właśnie jak niewolnik.
– Tak, ale wcześniej byłam szczęśliwym niewolnikiem – brzmiała jej riposta.

Zapewne nie do końca świadomie i zamierzenie, ale Ania nazwała najważniejszy aspekt, który decyduje o naszym poczuciu wolności. Nie jest to wolność jako taka, lecz raczej poczucie szczęścia i zadowolenia z tego, co i w jaki sposób się robi.

Wolność sama w sobie nie istnieje. Zawsze jesteśmy w ten czy inny sposób uzależnieni od wielu czynników. Nie ma wolności absolutnej. Co zatem powoduje, że czujemy się zniewoleni lub wolni?

Gdy możemy żyć w zgodzie z naszymi pragnieniami, potrzebami, aspiracjami – czujemy się szczęśliwi ergo wolni. Gdy coś lub ktoś stanowi przeszkodę w spełnianiu naszych dążeń – nasze szczęście topnieje a wraz z nim zanika poczucie osobistej wolności.

Gdy zniewoleni zaczynamy walczyć ze źródłem naszej niewoli – koncentrując się na usuwaniu przeszkód, tracimy z oczu to, co istnieje poza przeszkodami. Podwajamy, potrajamy nasze wysiłki, w rezultacie coraz mocniej wiążemy się ze źródłem naszego nieszczęścia.

STOP. PAUZA. Wyhamujmy na chwilę. Zadajmy sobie parę prostych pytań. Zróbmy bilans wolności i szczęścia. Pomyślmy o życiu prywatnym i zawodowym. W odniesieniu do każdego z tych obszarów odpowiedzmy na kilka pytań.

Kiedy czuję się zniechęcony, bez motywacji by robić cokolwiek? Co i kiedy robię pod przymusem?

Kiedy czuję się ożywiony, pełen energii, ochoty do działania? W domu, w pracy, w innych sytuacjach?

Co wykonuję być może dobrze, ale bez poczucia zadowolenia?

Jaki rodzaj pracy i odpoczynku daje mi zadowolenie?

W jakich sytuacjach nie mam odwagi, by być sobą? Kiedy nie pozwalam sobie na podążanie za moimi pragnieniami? Komu pozwalam, by określał za mnie moje cele i pragnienia?

W jaki sposób i kiedy okazuję moją odwagę by być sobą, zgodnie z moją prawdziwą naturą? Kiedy czuję się w pełni sobą?

Zachęcam do tego, by wziąć kartkę papieru i bez pośpiechu zastanowić się nad postawionymi pytaniami.

Często myśląc o wolności, myślimy przez duże W. Tymczasem poczucie wolności bywa sumą codziennych, zwyczajnych wydarzeń. Za każdym razem, gdy postępujemy w zgodzie z tym, co prowadzi nas w stronę wzrastania, spełnienia i szczęście, poczucie wolności „jest na +”, za każdym razem, gdy działamy wbrew sobie, wolność „jest na -”. Gdy minusów jest zbyt wiele, czujemy się zniewoleni. Bilansu wolności nie da się łatwo oszukać. Jeśli w pracy jesteśmy na minusie, nie wystarczą cudowne wakacje. Jeśli nie układają nam się relacje z bliskimi, choć odnosimy sukcesy zawodowe ogólny bilans jest niezadowalający.

Naprawy musimy dokonać tam, gdzie powstał niedobór. Oczywiście, łatwiej nam czuć się wolnym, jeśli przynajmniej w jednym z ważnych dla nas obszarów możemy się wolnością cieszyć. To daje nam siły do wprowadzania zmian w innych obszarach. A aby zmiany wprowadzić, nie trzeba rewolucji. Wystarczy zacząć od małych kroków. Od z pozoru błahych spraw. Oraz od szczerej odpowiedzi na pytanie o to, co jest moją własną, prawdziwą potrzebą, a co wzorcem przejętym od rodziców, partnera, przyjaciół, wzorcem utrwalonym przez normy i wartości kulturowe lub modnym trendem promowanym przez otoczenie, w którym żyjemy.

Wszystkich tych, którzy pragną większej wolności zachęcam do tego, by odważnie sięgali po własne szczęście, bo jedynie będąc szczęśliwym możemy cieszyć się poczuciem wolności.