Linen Mill Studios znajduje się na przedmieściach miasta Banbridge w Irlandii Północnej, w połowie drogi między Belfastem a Dublinem. To tam kręcono bardzo wiele scen serialu „Gra o tron”. Teraz studio filmowe stało się czymś w rodzaju serialowego parku rozrywki. Turyści będą mogli tam poczuć się, jakby przeniesiono ich w świat Westeros.

W oczekiwaniu na zapowiedziany na ten rok „Dom smoka”,  prequel „Gry o tron”, fani bijącego rekordy popularności serialu mogą na własne oczy sprawdzić, jak od kuchni wyglądała jego produkcja, a także dokładnie przyjrzeć się kostiumom i scenografii. Co ciekawe, muzeum zlokalizowano w jednym z miejsc, gdzie kręcono część zdjęć do „Gry o tron”.

„Gra o tron”: całe Westeros w jednym miejscu

Interaktywne muzeum o nazwie Game of Thrones Studio Tour znajduje się na terenie należącym do studia filmowego The Linen Mill Studios. Liczący ponad 10 kilometrów kwadratowych obszar obejmuje zarówno istniejące dotychczas budynki należące do studia, jak i nowo wybudowane obiekty. Wszystko zaś otacza rozległy park.

Budowa tego serialowego mikrokosmosu ruszyła w 2020 roku. Nad uszyciem replik kostiumów i budową scenografii pracował ten sam zespół inżynierów i artystów, który brał udział w realizacji serialu.

Na miejscu można zobaczyć dosłownie wszystko, co „zagrało” w „Grze o tron”: oryginalne rekwizyty takie broń, kostiumy czy magiczne artefakty. To wszystko na tle bogatej scenografii, którą odtworzono jeden do jednego w odniesieniu do tego, co widzieliśmy w serialu. Zwiedzający będą mogli między innymi odwiedzić siedzibę Nocnej Straży, Salę Twarzy i przespacerować się po mrocznych kryptach Winterfell.

W przestrzeniach muzeum twórcy serialu ujawnią też sekrety powstawania efektów specjalnych, odpowiedzialnych za spektakularne sceny walki czy wygląd fantastycznych stworów ze smokami na czele. Będzie można prześledzić etapy tworzenia wszystkich rekwizytów, a także charakteryzacji postaci, które pojawiły się we wszystkich ośmiu sezonach serialu.

Na taką ilość atrakcji na – jak chwalą się twórcy muzeum – światowym poziomie trzeba będzie oczywiście wyłożyć stosowną kwotę. Ceny biletów dla dorosłych zaczynają się od 47,35 euro.

Turystyka serialowa i filmowa

To pragnienie towarzyszy miłośnikom seriali i filmów praktycznie tak długo jak długa jest historia kinematografii. Takie produkcje jak „Gwiezdne wojny” czy „Władca Pierścieni” powstawały w malowniczych lokalizacjach, które do dziś stanowią popularne atrakcje turystyczne.

Niektóre plany filmowe zdecydowano się zachować i udostępnić dla zwiedzających. Tak stało się w przypadku pustynnej scenerii planety Tatooine z „Gwiezdnych Wojen”, której wszystkie zabudowania znajdują się w Tunezji. Innym przykładem jest malowniczy Hobbiton z „Władcy Pierścieni” – oczywiście w Nowej Zelandii.

Nie tylko filmy i seriale fantasy przyciągają turystów do malowniczych miejsc, w których powstawały. Furorę robią również przestrzenie, których fabuła toczy się w „naszym” świecie.

Jednym z przykładów jest nowojorskie mieszkanie Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście”. Przy okazji pojawienia się „I tak po prostu”, czyli kontynuacji serialu sprzed ponad dwóch dekad, mieszkanie głównej bohaterki najpierw można było wynająć na Airbnb, potem odtworzono je w Londynie jako czasową atrakcję turystyczną.

Ogromną popularnością cieszą się też niezwykle klimatyczne miejsca, w których kręcił swoje filmy Wes Anderson. Takie lokalizacje jak dom towarowy w Görlitz na pograniczu niemiecko-polskim i Karlowe Wary w Czechach z „Grand Budapest Hotel” czy wyspy w stanie Rhode Island w USA z „Kochanków z Księżyca” odwiedza wielu miłośników twórczości amerykańskiego reżysera.