Zmiany klimatyczne od kilku dekad w coraz większym stopniu wywierają wpływ na rolnictwo, w tym także na branżę winiarską. Wina zmieniają swój charakter, z czym muszą mierzyć się wszyscy producenci – zwłaszcza ci z najcieplejszych regionów winiarskich świata.

Rosnące temperatury sprzyjają produkcji mocnych win

Winiarstwo jest wyjątkowo wrażliwe na wszelkie zmiany klimatu. Niewielkie zmiany temperatur w poszczególnych miesiącach mają ogromny wpływ na charakter win z danego rocznika. Dlatego trudno się dziwić, że długotrwałe zmiany klimatyczne też będą mieć wpływ na to, jakie wina powstają w najbardziej znanych regionach winiarskich.

Czytaj też: Wino będzie drożeć: brakuje francuskiego hitu eksportowego

Zmiany klimatyczne są faktem. Jak przekłada się to na wina? Jednym z najbardziej wyraźnych efektów tego zjawiska jest to, że czerwone wina mają coraz więcej alkoholu.

Dotyczy to zwłaszcza win z Hiszpanii, Włoch czy południa Francji. Dotychczas normą było około 13-13,5 procent alkoholu. W swoim raporcie firma handlująca winami Liv-Ex podaje, że dziś średnia ta wynosi ponad 14.

Wydaje się, że to niewielka zmiana, jednak w kieliszku da się ją odczuć bardzo wyraźnie. Mocniejsze wina pozostawiają silniejszy efekt „ciepła” i słodyczy, za co odpowiada właśnie wyższy poziom alkoholu.

Zwyżkę temperatur wyraźnie odczuli producenci z hiszpańskiego regionu Rioja. W 1995 roku średnia zawartość alkoholu w tamtejszych winach wynosiła około 13 procent. W 2020 roku ta liczba wzrosła do prawie 14,5 procent. Przy takim poziomie alkoholu coraz trudniej jest wyprodukować dobrze zbalansowane wino.

Jeszcze bardziej jaskrawym przykładem jest Bordeaux. Średnia zawartość alkoholu w tamtejszych czerwonych winach wzrosła w tym samym czasie z około 12 do 14 procent. Zmusiło to bordoskich winiarzy do dopuszczenia do produkcji tamtejszych win sześć nowych odmian winorośli, które lepiej znoszą wyższe temperatury.

Z czego wynika większa zawartość alkoholu i jaki to ma związek z ociepleniem klimatu? Pod wpływem wyższych temperatur owoce winogron kumulują w sobie więcej cukru. Zaś im więcej cukru w winogronowym moszczu, tym wyższy poziom alkoholu może osiągnąć wino.

Kto zyska na ociepleniu klimatu?

Zmiany klimatyczne wydają się sprzyjać między innymi winiarzom z toskańskiego Chianti. W 2014 roku ustanowili oni nową, prestiżową kategorię win: Chianti Classico Gran Selezione. Są one bardziej ekstraktywne, spędziły więcej czasu w beczce – i mają więcej alkoholu.

Jego zawartość musi wynosić minimum 13 procent. Dla porównania, Chianti Classico zawiera co najmniej 12 procent alkoholu, zaś Chianti Classico Riserva – pół procenta więcej. Dziś osiągnięcie poziomu 13 procent nie stanowi w Toskanii większego problemu.

Z ocieplenia klimatu otwarcie cieszą się winiarze z Burgundii, którzy od zawsze zmagali się z kapryśną pogodą. W efekcie wina miewały zbyt wysoką kwasowość i surowy charakter. Wyższe temperatury sprzyjają większej dojrzałości winogron, co pozwala osiągnąć bardziej owocowe, miękkie i „przyjazne” wina.

Podobnie jest w położonym na południe od Burgundii regionie Beaujolais. Dzięki cieplejszej aurze wina na bazie flagowego szczepu gamay mogą zyskać bogatszą i ciekawszą strukturę – wbrew stereotypowi, jaki przylgnął do tamtejszych win.

Niektórzy komentatorzy wróżą powrót mody na mocne, ekstraktywne wina, które były niezwykle popularne w latach 90. Czy tak będzie? Niekoniecznie.

Miłośnicy wina na całym świecie optują za lżejszymi, mniej alkoholowymi (a nawet bezalkoholowymi) winami. I choć potężne czerwienie wciąż mają swoich fanów, to trend na lżejsze wina nadal jest bardzo silny.

Poza tym wyższy poziom alkoholu w winie nadal musi balansować odpowiednia kwasowość. W obliczu ocieplenia klimatu osiągnięcie dobrze ułożonych win staje się dla wielu producentów sporym wyzwaniem.