Firmy ściągają swoich pracowników do biur, najwolniej ten proces przebiega w Stanach Zjednoczonych, tam wiele osób nie chce pożegnać się z pracą z domu. Czy powrót do biur pozwala pozbyć się problemów, które wiążą się z pracą zdalną? Okazuje się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Zjawisku przyjrzał się amerykański magazyn „The Atlantic”.

Razem, ale osobno. Praca zdalna w biurze to zmora pracodawców

Okres pandemii trwale zmienił sposób, w jaki pracujemy. Wiele firm, które porzuciły swoje biura, do dziś w dużej mierze funkcjonuje w trybie zdalnym. Z badań wynika jednak, że praca zespołu, w którym współpracownicy są obecni fizycznie w biurze, zwiększa wydajność i sprzyja kreatywności.

Z tego powodu coraz więcej korporacji powraca do starego trybu pracy, narzucając pracownikom obowiązek przychodzenia do biura. Czasem idą na kompromis, wymagając obecności w firmie np. przez cztery dni w tygodniu. I tu pojawia się problem, bo taki układ nie eliminuje całkowicie pracy zdalnej, a jedynie zmienia jej lokalizację.

Czytaj więcej

Nowy trend zamiesza na rynku pracy. Młodzi rezygnują z awansu „dla własnego dobra”

Zjawisko przeanalizowały ekonomistki Natalia Emanuel i Emma Harrington, a swoje spostrzeżenia zawarły w artykule na łamach magazynu „Atlantic”. Opisały wyniki swojego badania, które przeprowadziły we wrześniu w gronie 1835 pracujących Amerykanów z wyższym wykształceniem.

Z badania wynika, że ponad 70 proc. respondentów stwierdziło, iż kiedy byli ostatnio w biurze, na miejscu nie było co najmniej jednej osoby z ich zespołu. W rezultacie, właśnie z tego powodu, ponad jedna trzecia respondentów musiała brać udział w spotkaniach online – nawet jeżeli na miejscu byli prawie wszyscy współpracownicy.

Jak wyjść z błędnego koła?

Autorki badania zauważają, że obecnie duża część firm organizuje swoją działalność w wielu różnych, często odległych lokalizacjach. Współpracowników realizujących ten sam projekt dzielą niekiedy setki kilometrów.

To oczywiście pokłosie pandemii, przy czym sami pracownicy zaczęli doceniać korzyści płynące z takiego układu. Przede wszystkim oszczędzają czas zarówno na podróżach do pracy i z powrotem, jak i na często bezproduktywnych rozmowach ze współpracownikami w biurze.

Praca w domu sprzyja skupieniu i szybszemu wykonywaniu swoich zawodowych obowiązków. Wielu pracowników stara się więc pracować zdalnie i często nagina zasady obecności w biurze, zwłaszcza jeżeli robi to sam szef. W rezultacie w biurze rzadko kiedy pojawia się cały zespół naraz, bo nawet jeśli jeden pracownik jest na miejscu, to inny akurat ma dzień pracy z domu. Spotkania online stają się wtedy koniecznością.

Choć interakcje twarzą w twarz przynoszą wiele korzyści, to zdaniem autorek badania korzyści te są bardzo kruche. Z ich analiz wynika, że nieobecność choćby jednego współpracownika osłabia relacje między tymi, którzy są na miejscu.

Aby rozwiązać ten problem, autorki sugerują rezygnację ze sztywnych nakazów w firmie dotyczących trybu pracy. Zamiast tego firmy powinny wprowadzić dni biurowe obowiązujące bez wyjątku wszystkich pracowników. Byłby to czas na spotkania na żywo i burze mózgów.

Ekspertki są też zdania, że skuteczne może okazać się wprowadzenie systemu nagród dla pracowników za to, co faktycznie jest efektem pracy zespołowej na miejscu. Nie trzeba przy tym likwidować dni zdalnych: autorki wskazują, że to odpowiedni czas na indywidualną pracę w skupieniu.