Trunki w Stanach Zjednoczonych jeszcze nigdy nie były tak luksusowym towarem. Władze poszczególnych stanów postanowiły ograniczyć ich dystrybucję i sprzedaż.

USA: alkohol na weselu? W ograniczonej ilości

Amerykański rynek alkoholowy przeżywa obecnie poważne tąpnięcie, i to nie z powodu ograniczonego popytu – wręcz przeciwnie. W niektórych stanach wprowadzono racjonowanie poszczególnych rodzajów i marek alkoholi, bo zainteresowanie nimi przekracza podaż.

Amerykanie w wielu stanach muszą się liczyć nie tylko z tym, że whisky, wino czy szampana mogą kupić w ograniczonych ilościach. W sklepach jest też mniejszy wybór trunków. To problem, szczególnie dla organizatorów rodzinnych uroczystości, takich jak wesela.

Czytaj więcej

Traktowanie whisky jako trunku pomagającego schudnąć zaskoczyło autorów raportu Fact.MR.
Pijemy coraz więcej whisky. Powód jest zaskakujący: wierzymy, że pomaga schudnąć

W zależności od decyzji w poszczególnych stanach, na listach reglamentowanych produktów znajdują się trunki tak znanych marek luksusowych jak Bacardi, Moët & Chandon, Veuve Cliquot, Hennessy, Patrón czy Jack Daniel’s.

Pustawe półki w działach alkoholowych oglądają ostatnio mieszkańcy takich stanów jak Nowy Jork, Montana, Vermont, New Jersey, Pensylwania czy Ohio. Skromniejsze portfolio alkoholi dotyczy też restauracji.

„W Pensylwanii w przypadku niektórych trunków wprowadzono ograniczenie zakupu do dwóch butelek na osobę” – informuje dziennik „USA Today”. „Uważamy, że sytuacja wymknęła się spod kontroli” – powiedział serwisowi NPR Chuck Moran, dyrektor Pennsylvania Licensed Beverage and Tavern Association, organizacji stanowej skupiającej właścicieli barów i restauracji.

Powodem są długie miesiące pandemii, które spowodowały zamrożenie produkcji w wielu branżach, w tym w alkoholowej.

Restrykcje pandemiczne w niemal wszystkich krajach na świecie utrudniły produkcję i dystrybucję surowców potrzebnych do wyprodukowania różnych rodzajów alkoholi. Wśród nich znalazły się tak popularne w USA „hard selzery” czyli gazowane napoje alkoholowe sprzedawane w puszkach, ale przede wszystkim problem dotyczy drogich mocnych alkoholi, a także wina czy piwa.

Produkcja trunków trwa stosunkowo długo, te najdroższe niekiedy potrzebują kilku lat, zanim będą mogły trafić na półki. Producenci z dużym wyprzedzeniem przewidują popyt na swoje produkcje. Dlatego eksperci oceniają, że obecne problemy z dostępnością niektórych alkoholi mogą się utrzymywać nawet przez kilka lat.

Kolejny problem to brak szkła do produkcji butelek, do których trafiają następnie trunki. Z takim problemem boryka się wielu producentów alkoholi.

Jak pandemia wpłynęła na rynek alkoholi? 

Jedną z bolączek producentów i dystrybutorów jest też kulejąca logistyka. Ze względu na odpływ pracowników z branży transportowej, firmy logistyczne nie dysponują odpowiednią liczbą kierowców.

Dotychczasowi pracownicy firm transportowych byli masowo zwalniani lub sami odeszli z pracy w poszukiwaniu pewniejszego zatrudnienia. Efekt? Nie ma komu dostarczyć towaru do barów i restauracji – nawet jeżeli alkohol jest i czeka na dystrybucję.

W ostatnim czasie pandemiczne ograniczenia zelżały w części amerykańskich stanów. Wiele barów i restauracji znów się otworzyło. Producenci i dystrybutorzy alkoholu odzyskali uśpione na wiele miesięcy kanały sprzedaży swoich produktów.

Nie oznacza to jednak, że amerykańska branża alkoholowa wraca do normalności. Popyt na alkohol wraca do stanu sprzed pandemii, jednak jego ilość nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania na te produkty.

Dla konsumentów reglamentacja alkoholi oznacza nieco więcej wysiłku w poszukiwaniu ich ulubionych alkoholi, zwłaszcza z segmentu premium i wyższych. Z drugiej strony, na sytuacji mogą skorzystać lokalne destylarnie, winiarnie i browary, które nie muszą mierzyć się z takimi problemami, jakie dotknęły większych producentów.