Ryby i owoce morza od zawsze były droższe od innych produktów żywnościowych, jednak w najbliższych miesiącach mogą stać się prawdziwie luksusowym towarem. Problem tkwi w sardeli, zwanych też anchois – niewielkich rybach, ważnym składniku potraw, który stanowi również podstawę wyżywienia ryb hodowlanych. Eksperci wskazują, że pogłębiający się właśnie „kryzys anchois” jest znacznie szerszy i już niebawem odbije się na całej branży akwakultury, a także na portfelach konsumentów.

Ryby i owoce morza mogą podrożeć aż o 25 proc.

Z danych ONZ wynika, że średnia globalna konsumpcja ryb i owoców morza wzrosła z nieco ponad 14 kg rocznie w latach 90. ubiegłego wieku do ponad 21 kg w 2024 r. Taki wzrost nie byłby możliwy, gdyby nie mączka rybna – jeden z najważniejszych produktów w branży akwakultury.

Bogata w białko mączka, którą wytwarza się przede wszystkim z anchois, czyli sardeli, stanowi podstawowy pokarm wielu hodowlanych ryb i owoców morza. Jak zauważa Bloomberg, producenci ryb zmagają się obecnie z rekordowymi cenami mączki.

Czytaj więcej

Gwiazdki Michelin dla restauracji w Polsce. Wrocław wyrasta na nowego lidera

Mączka rybna kosztuje teraz blisko trzy tysiące dol. za tonę, co stanowi wzrost aż o 80 proc. w ciągu ostatniego roku. Jednocześnie szacuje się, że produkcja tego surowca rokrocznie zalicza spadek na poziomie 40 proc.

Eksperci podkreślają, że Europejczycy nie odczują zbyt boleśnie wzrostu cen anchois w puszkach, które ostatnio stały się jednymi z najmodniejszych rybnych przekąsek w barach, bistrach, a także w domach smakoszy morskich delikatesów. Większość tych małych rybek pochodzi bowiem z Morza Śródziemnego.

Epicentrum „kryzysu anchois” znajduje się w Ameryce Południowej, a konkretnie – w Peru, największym na świecie producencie anchois, który odpowiada za ok. 20 proc. globalnej produkcji mączki rybnej. Wraz z sąsiednimi Ekwadorem i Chile w rejonie tym produkuje się jedną trzecią tego pokarmu.

Obecnie mówi się o „kryzysie anchois”. Jak podkreślają eksperci, nie jest to już „problem pierwszego świata”, ale zjawisko o znacznie szerszym zasięgu.

El Niño: źródło „kryzysu anchois”

Sednem całego problemu jest El Niño – przyczyna drastycznej redukcji populacji sardeli peruwiańskich, z których wytwarza się mączkę. Meteorolodzy przewidują, że zjawisko, które co kilka lat nawiedza Amerykę Południową zwykle pod koniec roku, w 2026 r. będzie rekordowo dotkliwe.

Władze Peru już zareagowały na te prognozy. Aby ochronić młode sardele i odbudować populację tej ryby, w połowie maja rząd wprowadził 15-dniowy zakaz połowu sardeli peruwiańskich. Niedawno wydłużono zakaz bezterminowo, co już teraz odbija się na wzroście cen mączki rybnej.

Branżowi eksperci przewidują, że jeszcze w tym roku podrożeją krewetki, ostrygi, łosoś, okoń morski, dorada, a także inne gatunki hodowlane. Jak zauważa The Times, mowa o podwyżkach cen w sklepach nawet o 20-25 proc.

Producenci ryb próbują przejmować na siebie wzrost cen mączki rybnej, zaś wytwórcy pokarmu dla ryb zastępują tradycyjną mączkę białkiem sojowym, wieprzowym, a nawet tym pozyskiwanym z owadów. Problem polega jednak na tym, że profil białkowy w owych nowych paszach jest uboższy, co przekłada się na niższą jakość ryb hodowlanych, w tym na ich wartości odżywcze.