Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie wyzwania stawia unijna dyrektywa „Women on Boards” przed polskimi spółkami giełdowymi?
- Dlaczego komunikacja jest kluczowa w dochodzeniu do równości płci w zarządach?
- Jaki wpływ mają różnice w stylach komunikacji na zarządzanie i wyniki finansowe firm?
- Co oznacza pojęcie „szklanego urwiska” w kontekście nowych parytetów?
- Dlaczego przypadek Sary Robertson z filmu „Chciwość” jest istotny dla zrozumienia roli kobiet w kryzysach korporacyjnych?
- W jaki sposób Gender Intelligence może wpłynąć na strategiczne zmiany w firmach do roku 2026?
Choć zegar tyka, a czerwiec 2026 roku (termin wdrożenia dyrektywy „Women on Boards”) zbliża się nieuchronnie, polskie spółki giełdowe zdają się trwać w osobliwym letargu. Najnowsze dane monitorowane przez 30% Club Poland oraz analizy „Parkietu” i „Rzeczpospolitej” z przełomu roku są jednoznaczne: tempo zmian w składach zarządów jest wciąż zbyt niskie, by mówić o naturalnej ewolucji.
Jako badaczka zajmująca się Gender Intelligence (GQ), stawiam tezę: problemem nie jest brak kompetentnych liderek. Filarem oporu jest bariera, której nie widać w raportach rocznych – to bariera komunikacyjna.
Czy mózg ma płeć w sali zarządu?
W świecie nauki spór o „płeć mózgu” trwa, ale w świecie biznesu różnice w stylach komunikacji są faktem, który rzutuje na zyski. To tutaj wkracza Gender Quotient (GQ). Nie chodzi o to, by kobiety uczyły się męskiego języka władzy ani by mężczyźni stali się bardziej delikatni. Chodzi o zrozumienie Gender Communication jako twardej kompetencji zarządczej.
Ciekawostka komunikacyjna nr 1: Rytualne przeprosiny