Budynek, który budowano dłużej niż kilkanaście miesięcy, to w Tokio rzadkość. Taki właśnie jest Arimaston Building, którego autorem jest japoński architekt Keisuke Oka. Budowa obiektu, który wygląda, jakby miał się za chwilę zawalić, trwała aż 20 lat i dobiegła końca.
Arimaston Building w Tokio. Projekt „japońskiego Gaudiego”
Właściwie wszystkie metropolie na całym świecie to nieustanne place budowy. Szczególne miejsce zajmuje pod tym względem Tokio — konglomerat dzielnic, które ulegają niekończącym się metamorfozom.
W Tokio wciąż przybywa nowych budynków, które zastępują te starsze. „Życie” większości z nich jest obliczone na maksymalnie kilka dekad, ale w praktyce stoją one znacznie krócej.
Po części to wynika z warunków naturalnych. Japonię często nawiedzają trzęsienia ziemi, przez co budynki dość szybko przestają spełniać restrykcyjne standardy bezpieczeństwa i nadają się tylko do rozbiórki.
Najczęściej jednak decydują kwestie ekonomiczne — w Tokio z biegiem lat budynek traci swoją wartość. Jeszcze innym czynnikiem jest specyficzna kultura Tokijczyków, którzy wolą mieszkać i pracować w nowych budynkach.
W rezultacie już od kilkudziesięciu lat budowa nowych obiektów mieszkalnych i biurowych postępuje w Tokio bardzo szybko, przez co tkanka miejska stolicy Japonii wciąż ewoluuje. W takich warunkach pomysł, aby wybudować jakiś obiekt stopniowo i powoli, wydaje się niemal wywrotowy.
Takiego przedsięwzięcia podjął się japoński architekt Keisuke Oka. W akcie buntu wobec anonimowej, nastawionej na optymalizację architektury, a także ekspresowego budowania nowych budynków, Japończyk postanowił stworzyć obiekt–manifest.
Tokio: Keisuke Oka i jego architektura w rytmie „slow”
Sława znajdującego się w tokijskiej dzielnicy Minato Arimaston Building trwa ponad dwie dekady – bo właśnie tyle czasu Keisuke Oka budował swoje dzieło, chociaż w tym przypadku bardziej trafne byłoby słowo „kształtował”. Charakterystyczna, nieregularna bryła betonowego budynku zaciera granice między architekturą a rzeźbą.
Na każdej ścianie widać też ślady pracy ludzkich rąk. O to chodziło architektowi — aby uwydatnić i zapisać w betonie każdy gest, jaki wykonał w trakcie pracy. Gdzieniegdzie w strukturze budynku można też znaleźć różne przedmioty codziennego użytku, co dodatkowo nadaje obiektowi ludzkiego wymiaru.
Keisuke Oka rozpoczął swoje przedsięwzięcie w 2005 roku. Do dyspozycji miał jedynie komplet podstawowych narzędzi budowlanych. Przekaz architekta był jasny, ale, co ciekawe, nie miał on w głowie żadnego konkretnego planu na swój budynek oprócz tego, że postanowił improwizować i działać intuicyjnie, pozwalając ewoluować swojemu dziełu.
W rezultacie forma Arimaston Building jest pokrzywiona i sprawia wrażenie chylącej się ku upadkowi, a efekt ten wzmacniają sąsiadujące z nim, lśniące budynki ze szkła i stali. W odróżnieniu od znakomitej większości nowoczesnych budynków, Arimaston Building nie zawiera żadnych prefabrykowanych modułów – Oka na żadnym etapie budowy nie chciał iść na skróty.
Arimaston Building jest pełen niedoskonałości, ale taki był cel twórcy budynku. Nietypowy obiekt w tokijskiej dzielnicy Minato stanowi wyraz buntu przeciwko dążeniu do perfekcji, której rezultatem często jest homogeniczność budynków, jaką widzimy w wielu miastach.