Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak modernizacja infrastruktury wpływa na zmniejszenie ryzyka zimowych awarii?
- Jakie są główne przyczyny awarii sieci ciepłowniczych i wodociągowych podczas mroźnych zim?
- W jaki sposób wahania temperatury wpływają na stan infrastruktury miejskiej?
- Jak miasta przygotowują się do zimy i jakie działania podejmują w celu zapobiegania awariom?
- Jakie są społeczne i ekonomiczne koszty napraw awarii infrastruktury podczas zimy?
– Kluczowe są systematyczne inwestycje w modernizację infrastruktury, które prowadzimy od wielu lat. Im mniej zużyte torowiska, sieci trakcyjne, rury wodociągowe, ciepłownicze czy kanalizacyjne, tym mniejsze jest bowiem ryzyko uszkodzeń na skutek czynników zewnętrznych – przekazał Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.
Dodał, że gdyby nie inwestycje, awarii byłoby znacznie więcej, szczególnie w warunkach tak srogiej zimy, jaką mamy w tym roku.
Jest mróz, więc są awarie ciepła i wody?
Od poniedziałku trwa awaria sieci ciepłowniczej w Gdańsku i Sopocie. W związku z wykryciem nieszczelności na jednym z urządzeń ciepłowniczych w gdańskiej elektrociepłowni wystąpiło czasowe obniżenie parametrów dostarczanego ciepła w obu miastach. Temperatura zasilania sieci ciepłowniczej jest obecnie niższa o około 10–15 procent. Usterka miała zostać naprawiona do środy.
– Miniona noc była dla nas wszystkich wyzwaniem. Dostawy ciepła odbywały się przy obniżonych parametrach. Dzięki wprowadzonym zmianom ciepło rozchodziło się jednak bardziej równomiernie, co pozwoliło dotrzeć do większej liczby mieszkań w całym mieście – przekazała we wtorek Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.
Czytaj więcej
Choć do zimy stulecia z końca lat 70. XX w. sporo brakuje, to tegoroczna należy do najsroższych w ostatnich dziesięcioleciach. – Walka z jej skutka...
Z kolei w Warszawie kierowcy poruszający się Wisłostradą musieli liczyć się we wtorek z poważnymi utrudnieniami. A wszystko przez awarię magistrali wodociągowej, która doprowadziła do powstania dużego zapadliska na jezdni. Awaria sieci wodociągowej spowodowała też przerwy w dostawach wody aż w siedmiu dzielnicach stolicy. Problemy z dostawami wody z powodu awarii występowały także m.in. w Lublinie, Poznaniu czy we Wrocławiu.
Okazuje się, że kiedy temperatura spada kilka, kilkanaście stopni poniżej zera, infrastruktura przestaje być niewidzialna. Zaczyna pracować, skrzypieć, napinać się do granic wytrzymałości. – Zima jest szczególnie wymagającym okresem dla infrastruktury – przyznają urzędnicy w stolicy. – Ujemne temperatury negatywnie wpływają na sieci i mogą prowadzić do awarii.
Najsłabsze miejsca puszczają najszybciej
Mróz działa powoli, ale bezlitośnie. Nie niszczy od razu – on sprawdza, gdzie system jest najsłabszy. – Awarie nie są zero-jedynkowe. Niskie temperatury mają znaczenie, ale równie ważny jest wiek infrastruktury, jej stan techniczny i intensywność eksploatacji – zauważa Patryk Pulikowski, rzecznik prezydenta Olsztyna.
– Najgorsze są wahania temperatury, gdy grunt raz zamarza, raz odmarza. Ziemia pracuje. Pęcznieje. Kurczy się. Przesuwa. A wraz z nią wszystko, co zostało w niej zakopane dekady temu. – Grunt zawiera wodę, która zamarzając, zwiększa objętość. To wywołuje ogromne naprężenia, które infrastruktura musi wytrzymać – przyznają wodociągowcy.
Czytaj więcej
Jedna noc z marznącym deszczem wystarczyła, by wiele polskich miast znalazło się w sytuacji kryzysowej. Gołoledź, która pojawiła się na ulicach, ch...
Łukasz Musieliński, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Poznania, dodaje, że awarie pojawiają się zasadniczo w newralgicznych punktach o najmniejszej wytrzymałości lub odporności na mróz, co w kontekście łagodnych zim ostatnich lat prowadzi obecnie – w obliczu wyjątkowo surowych warunków – do kumulacji zdarzeń na starszych odcinkach infrastruktury.
Nieprzypadkowo właśnie zimą ujawniają się błędy projektowe sprzed lat 70., 80. czy 90. To wtedy budowano szybko, taniej, z myślą, że „jakoś wytrzyma”.
To nie rura pęka pierwsza. Najpierw pęka ziemia
Jednym z najczęstszych mitów zimy jest przekonanie, że awarie biorą się z zamarzającej wody w rurach. – Woda płynąca w rurach pod ciśnieniem nie zamarza – wyjaśnia Natalia Prostak z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia. – Najtrudniejsza sytuacja występuje wtedy, gdy temperatura często przechodzi przez zero. To właśnie takie wahania powodują ruchy gruntu i naprężenia rur.
Podobnie sytuację opisują operatorzy na północy kraju. – Mrozy nie są bezpośrednią przyczyną awarii wodociągowych – wskazuje Joanna Bieganowska z Biura Prezydenta Gdańska. – Mogą być przyczyną pośrednią, bo przemarznięty grunt przemieszcza się i wywołuje naprężenia oddziałujące na sieć.
– Grunt, w którym znajdują się sieci, zawiera wodę – dodaje Łukasz Musieliński. – Zamarzając, zwiększa ona objętość i wywołuje znaczne siły, które infrastruktura musi wytrzymać.
Stałe przeglądy mają zapobiec awariom. Nie zawsze to wychodzi
Czy da się przygotować miasto na ekstremalną zimę? Odpowiedź jest zgodna w całym kraju. – Całkowite wyeliminowanie awarii nie jest możliwe – mówi Teresa Stępniak-Romanek, rzecznik prasowy LPEC w Lublinie . – To infrastruktura pracująca pod ziemią, w zmiennych warunkach i pod znacznymi obciążeniami.
Dlatego miasta inwestują w prewencję. – Warszawa nadzoruje przygotowanie spółek energetycznych i wodociągowych do okresu zimowego – informuje wydział prasowy stołecznego ratusza. – Prowadzone są przeglądy sieci, usuwanie nieszczelności, przygotowanie sprzętu i całodobowy monitoring – dodają warszawscy urzędnicy.
Czytaj więcej
W wielu miastach część dróg rowerowych objęta jest zimowym utrzymaniem, czyli w razie potrzeby są one odśnieżane i odladzane. Okazuje się, że wielu...
Jak podkreśla Joanna Bieganowska z Urzędu Miejskiego w Gdańsku, sieci wodociągowe buduje się poniżej strefy przemarzania. – W Gdańsku przyjmuje się głębokość 100–120 cm, a rury układane są jeszcze niżej – dodaje urzędniczka.
– Aquanet w Poznaniu narzuca głębokość układania rurociągów większą niż wymagają normy – zaznacza Łukasz Musieliński. – To realnie ogranicza ryzyko pęknięć przy silnych mrozach.
A gdy już dochodzi do awarii, kluczowe są godziny. – W olsztyńskich wodociągach czas usuwania awarii wynosi obecnie około 4–5 godzin – informuje Patryk Pulikowski. – Koszty ponoszą spółki odpowiedzialne za świadczenie usług.
– W systemach ciepłowniczych standardem jest praca 24 godziny na dobę do skutku – dodaje Teresa Stępniak-Romanek. – W większości przypadków dostawy udaje się przywrócić w ciągu 12 godzin.
Koszty naprawy to ryzyko wliczone w działalność firm
Każda awaria to konkretne pieniądze. – Praca brygad, sprzęt, materiały i odtworzenie nawierzchni – wylicza Joanna Bieganowska. – Najdroższe są naprawy w pasie drogowym.
Jak zauważa Łukasz Musieliński, koszty awarii sieci wodociągowych można podzielić na społeczne i ekonomiczne. – Koszty społeczne są szczególnie wysokie w okresie mrozów – choć przerwy w dostawie wody udaje się zazwyczaj ograniczyć do kilku godzin, awarie wymuszają naruszenie nawierzchni drogowych i chodników, których odtworzenie – ze względu na wymogi jakościowe – może odbywać się wyłącznie w warunkach dodatnich temperatur. W konsekwencji mieszkańcy mogą być narażeni na przejściowe niedogodności – przyznaje urzędnik z Poznania.
Dodaje, że skutki ekonomiczne są wliczone w model ryzyka operacyjnego firm wodociągowych. Kluczowe pozostaje podejmowanie działań prewencyjnych, które bezpośrednio redukują częstotliwość i skalę awarii.
– Największym kosztem długofalowym są modernizacje – zaznacza Teresa Stępniak-Romanek. – Ich okres zwrotu liczony jest w dziesiątkach, a nawet setkach lat.
Jak podkreślają urzędnicy, w tych inwestycjach nie chodzi jednak o rachunek ekonomiczny, ale o bezpieczeństwo i odporność systemu.