Ciekawe wyniki przyniósł niedawny sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Okazuje się, że blisko 35 proc. Polaków w Karolu Nawrockim upatruje głównego winowajcę eskalacji konfliktu wokół TK. Powód? Odebranie ślubowania tylko od dwójki z sześciorga wybranych przez Sejm nowych sędziów TK (z bardzo pokrętnym wyjaśnieniem, ale to już moja diagnoza). Z kolei 23,3 proc. badanych jest zdania, że konflikt sprowokowała rządząca większość, która zbyt długo zwlekała z obsadzeniem wakatów w TK, by później hurtem przeprowadzić wybór sześciu sędziów.
Ale dla mnie godne największej uwagi jest spostrzeżenie co czwartego ankietowanego, według którego winni są wszyscy w równym stopniu: prezydent, rząd, sędziowie składający w alternatywny sposób ślubowanie w Sejmie czy prezes TK, który ich nie dopuścił do orzekania.
Czytaj więcej
Biorąc pod uwagę okres najbliższych 18 miesięcy, wydaje się, że ani jedna, ani druga strona nie jest szczególnie zainteresowana rozwiązaniem tej sy...
Listę tych „przewin” i ich autorów można by wydłużać (badani mieli zamknięty katalog odpowiedzi) – zaczynając od pomysłu Platformy Obywatelskiej, by w 2015 r. wybrać sędziów TK na zapas, czyli obsadzić także wakaty, które dopiero miały się pojawić już po wyborach parlamentarnych.
Początki sporu o TK: wybór zapasowych sędziów
Próba przechytrzenia konkurentów politycznych i obsadzenia w TK foteli, które wówczas nie były jeszcze puste, dobitnie pokazała, że dla polityków TK stał się partyjnym łupem. Gdy już Rubikon został przekroczony, kolejna większość rządząca tylko twórczo rozwinęła śmiałe koncepcje, unieważniając wybory dokonane przez poprzedników (co do wszystkich sędziów, nie tylko tych zapasowych), wprowadzając do TK dublerów, ubierając w sędziowskie togi najbardziej zasłużonych na odcinku „odbijamy sądy” posłów i nie publikując niektórych wyroków Trybunału. Jak wiemy, niepublikowanie orzeczeń Trybunału dziś to już standardowe narzędzie polityków.
Co jeszcze musi się stać, by do wszystkich dotarło, że TK nie jest, a raczej nie powinien być kolejnym organem obsadzanym z partyjnego klucza? Że taka wydmuszka na dłuższą metę nikomu nie jest potrzebna? I że – to już moje skromne marzenie – przydałby się w nim choć jeden profesor tytularny specjalizujący się w prawie konstytucyjnym?
Czytaj więcej
Spór o sędziów Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w nową fazę, a jego konsekwencje mogą być odczuwalne dla każdego obywatela. W rozmowie z Ewą Szadk...