Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są pierwsze wyniki exit poll po wyborach parlamentarnych w Danii?
- Czy którykolwiek z głównych bloków politycznych uzyskał wystarczającą liczbę mandatów do samodzielnego utworzenia większościowego rządu?
- Które ugrupowanie centrowe może okazać się kluczowe dla ustalenia końcowego układu sił politycznych?
Lokale wyborcze działały od godziny 8.00 rano do godziny 20.00. Później w głównych telewizjach przedstawiony został sondaż exit poll, a następnie wyniki po zliczeniu części głosów.
Są pierwsze wyniki wyborów parlamentarnych w Danii
Najnowsze dane – po przeliczeniu 57,6 proc. głosów – pokazują, że sytuacja jest bardzo wyrównana – blok partii lewicowych liczyć może na 81 mandatów, zaś partie prawicowe – na 80. Według szacunków Umiarkowani mieliby uzyskać natomiast 14 mandatów. Choć w miarę liczenia kolejnych głosów wyniki mogą się jeszcze zmieniać, duńskie media już teraz zauważają, że żadna ze stron nie ma wyraźnej większości, co oznacza, że polityków czekają prawdopodobnie długie rozmowy koalicyjne.
Pierwsze wyniki exit poll przeprowadzone przez TV 2 wskazywały, że partia Mette Frederiksen prowadzi, jednak jest to wynik daleki od oczekiwanego. Eksperci podkreślają, że to najgorszy wynik partii rządzącej od ponad stu lat. Jej ugrupowanie zdobyło według badania 21 proc. poparcia, Zieloni – 12,5 proc, Sojusz Liberalny – 10 proc., Venstre (Danmarks Liberale Parti) – 9 proc., Umiarkowani – 7,9 proc, Duńska Partia Ludowa – 7,7 proc., Konserwatywna Partia Ludowa – 7,5 proc., Czerwono-Zieloni – 6,7 proc., Duńscy Demokraci (AE) 6,5 proc., Radykalna Lewica (Duńska Partia Socjalliberalna) – 5,4 proc., Alternatywa – 3,3 proc., zaś Borgernes Parti – 2,3 proc.
Sondaż exit poll przeprowadzony przez Denmarks Radio (DR) wskazywał zaś, że Socjaldemokracja Danii uzyskała 19,2 proc. głosów. Partia z innymi ugrupowaniami lewicowymi nie mają większości, podobnie jak partie prawicowe. Według wstępnych wyliczeń DR blok partii lewicowych może liczyć na 83 mandaty. Partie prawicowe zgromadziły zaś łącznie 73 mandaty. Tymczasem, by mieć większość, rząd potrzebuje 90 mandatów w 179-mandatowym parlamencie. Co istotne, sondaże exit poll i prognozy nie uwzględniają czterech mandatów z Grenlandii i Wysp Owczych (po dwóch z każdego z tych miejsc).
Pierwsze badania po wyborach wskazują, że wszystkie 12 partii przekroczyło próg wyborczy wynoszący 2 proc. – wezmą więc one udział w podziale mandatów.
Jak przewidywano w przedwyborczych sondażach, kluczową rolę odegra centrowa partia Umiarkowani, która uzyskała 8,2 proc. Przełożyło się to na 14 mandatów i może zdecydować o wyniku całego układu sił. Duńskie media wskazują, że dobry wynik ugrupowania to efekt dobrej kampanii Larsa Lokke Rasmussena. Zdaniem wielu komentatorów polityk ma dużą szansę zostać nowym premierem Danii. Rasmussen w przeszłości już dwukrotnie sprawował tę funkcję w latach 2009-11 oraz 2015-19, wówczas jednak jako szef Partii Liberalnej.
Wynik Socjaldemokracji Danii – mimo zwycięstwa w wyborach – jest poniżej oczekiwań. W 2022 r. ugrupowanie Frederiksen zdobyło 27,5 proc.
Czytaj więcej
Premier Danii Mette Frederiksen ogłosiła, że wybory w Danii odbędą się 24 marca. Taki termin oznacza, że Frederiksen chce wykorzystać wzrost popula...
Co przed wyborami w Danii wskazywały sondaże?
Choć trwająca niespełna miesiąc kampania wyborcza w Danii była intensywna, to – według sondaży – nie wyłoniła wyraźnego faworyta.
Z ostatniego – poniedziałkowego – badania Megafon dla TV 2 wynikało, że partie lewicowe z socjaldemokratami na czele mogą liczyć na 86 mandatów w 179-miejscowym parlamencie, zaś ugrupowania prawicowe na 77. Oznaczało to, że żaden z bloków może nie zdobyć większości, czyli 90 mandatów.
System polityczny w Danii
Tuż przed tym, jak premier Danii ogłosiła przedterminowe wybory parlamentarne, wyniki sondaży sugerowały, że po wyborach Frederiksen może mieć szansę do utworzenia centrolewicowego rządu, a nie – jak dotychczas – rządu ponad podziałami politycznymi.
Podczas gdy w Danii zazwyczaj partie tworzą koalicję w ramach swojego bloku, od 2022 roku krajem rządzi nietypowa koalicja Duńskiej Partii Socjaldemokratycznej, centroprawicowej Partii Liberalnej oraz Umiarkowanych.
Czytaj więcej
Dwa najnowsze sondaże wskazują, że Socjaldemokracja Danii premier Danii Mette Frederisken znajduje się na kursie do zdobycia władzy dla centrolewic...
Mette Frederiksen chce opodatkować najbogatszych. Dotychczasowy koalicjant twierdził, że "to głupota”
Lutowa debata liderów partii rywalizujących w wyborach pokazała między innymi, że blok centroprawicowy odrzuca proponowany przez Frederiksen podatek majątkowy. Lider Sojuszu Liberalnego Alex Vanopslagh nazwał propozycję podatku „małostkową”, a lider współtworzącej rząd partii Moderaterne Lars Løkke Rasmussen stwierdził wprost, że propozycja jest „głupia”.
Krytycy wskazywali na przykład podobnego podatku obowiązującego w Norwegii i podkreślają, że doprowadzi on do wyprowadzki z kraju najbogatszych obywateli, którzy przeniosą się do państw z korzystniejszą dla nich ordynacją podatkową, co w długiej perspektywie może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu. Frederiksen przekonywała, że środki z tego podatku mają umożliwić dofinansowanie systemu edukacji i ochrony zdrowia. Zwolennicy tego rozwiązania przekonują, że zmniejszy ono nierówności społeczne.
Analitycy byli zgodni, że jeśli Socjaldemokracja Danii i blok, na czele którego stoi, wygra wybory, będzie to zawdzięczać zdecydowanej postawie Mette Frederiksen wobec roszczeń USA dotyczących Grenlandii. Jeszcze w grudniu jej partia notowała w sondażach 17 proc. poparcia – w lutym było to 20,8-21,8 proc., mniej niż w 2022 roku, gdy partia zdobyła 28 proc. głosów, ale wystarczająco wiele, by móc liczyć na to, że Frederiksen stanie na czele rządu centrolewicowej koalicji.
Do odbicia kierowanej przez Frederiksen Socjaldemokracji Danii doszło w styczniu m.in. po tym, jak kierowany przez szefową socjaldemokratów rząd nie tylko wyraził sprzeciw wobec roszczeń Trumpa dotyczących Grenlandii, ale nawet zasugerował, że duńska armia stawiłaby opór w przypadku interwencji wojskowej USA. Kopenhaga wraz z autonomicznym rządem Grenlandii podjęła jednocześnie dialog z Waszyngtonem ws. sytuacji w Arktyce, ale zaznaczyła, że czerwoną linię stanowi dla niej kwestia suwerenności nad Grenlandią.