Adam Smith głosił, że podatki powinny być neutralne. O dziwo, nawet najwięksi wrogowie liberalizmu chwalą jego zasady podatkowe. Oczywiście wspierana przez nich progresja podatkowa neutralna nie jest, ale to wyjątek. Podatki pośrednie powinny być neutralne. Tymczasem w Polsce nie tylko nie są, ale służą promocji różnych towarów lub nawet różnych producentów takich samych lub podobnych towarów. Co śmierdzi na kilometr korupcją. Jako zwolennik wina nie bardzo rozumiem, dlaczego konsumenci piwa płacą na utrzymanie państwa mniej ode mnie, bo akcyza jest niższa. Wina pije się mniej i chyba w bardziej kulturalny sposób. Ma ono dużo niższy indeks glikemiczny niż piwo, co w otyłym społeczeństwie, w którym najwięcej wydajemy na leczenie chorób metabolicznych, powinno mieć znaczenie. Zwłaszcza gdy rząd ogłosił, że brakuje pieniędzy na NFZ.
Czytaj więcej
Pozycja ustrojowa prezydenta wynika z tego, że konstytucja powstawała w strachu przed AWS. To dlatego dziś nie wystarczy położyć prezydentowi umowę...
Wolność i równość wobec prawa
Dwie podstawowe zasady liberalizmu to wolność i równość. Wobec prawa. Jakieś przesłanki do ograniczania wolności mogą się jeszcze znaleźć. Ale nie znajdują się takowe do wprowadzenia nierówności i różnego traktowania tego samego etanolu w różnej postaci.
Jak pisał Jean-Baptiste Say, nie ma dobrych podatków. Wszystkie są złe. Ale jedne są gorsze od drugich. Podatek akcyzowy od alkoholu jest na pewno lepszy od podatku nałożonego na wynagrodzenia. Już ponad 30 lat nazwaliśmy go w Centrum Adama Smitha „akcyzą na pracę”. Pobierana co miesiąc z wynagrodzeń „składka” zdrowotna (na NFZ) jest tej akcyzy takim samym elementem jak zaliczka na PIT.
Zgodnie z jednym z praw Murphy’ego „ludzie postępują rozsądnie dopiero wówczas, jak wszystkie inne metody zawiodą”. No i chyba zawiodły, więc politycy boją się znowu powiedzieć suwerenowi, że pieniędzy (tym razem na NFZ) nie ma i nie będzie. Pojawiły się więc właśnie, i to w ponadpartyjnej zgodzie, cztery projekty ustaw o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz o podatku akcyzowym. Trzy poselskie i rządowy. Podstawą opodatkowania każdego C2H5OH ma być liczba hektolitrów alkoholu etylowego.
Ma to dać budżetowi prawie 11,5 mld zł. Przy czym nadwyżka ponad 3,7 mld zł z opodatkowania piwa ma stanowić przychód NFZ. Czyli jakieś 7,7 mld zł. Smithowi by się to spodobało – bo chwalił podatki celowe.
Łódka Bols i WuTeKa Soplica
Ma być też zakaz reklamy alkoholu. Jestem tak stary, że pamiętam, jak miał on już raz być wprowadzony. Bogobojni posłowie AWS postanowili położyć kres rozpijaniu narodu przez reklamy „łódki Bols” i „wypoczynkowej turystki konnej” (WuTeKa) Soplica. I wprowadzili zakaz reklamy skojarzeniowej. Z tym, że… „z wyjątkiem piwa”. Po pierwszym czytaniu w Sejmie projekty ustaw zakazujących takiej reklamy skierowano do komisji: rodziny, samorządu terytorialnego i polityki regionalnej oraz zdrowia, z których trafiły one do specjalnie powołanej podkomisji nadzwyczajnej. Przebiegu jej prac nie sposób jednak ustalić. Nie wiemy więc, kto i dlaczego zgłosił poprawkę o piwie. I dlaczego tak ochoczo została ona przyjęta. Zgodnie z oficjalną informacją z biblioteki Sejmu: „W Archiwum Sejmu nie ma nagrań z posiedzeń Podkomisji Nadzwyczajnej.” Za ustawą było 294 posłów: 112 z AWS, 136 z SLD i 30 z UW. Swoiste porozumienie ponad podziałami. Sejmowi przedłożono też wniosek mniejszości niezawierający słów „z wyjątkiem piwa”, ale został on oczywiście odrzucony.
Zobaczymy, jak będzie tym razem. Bo przecież zmiany prawa dokonane wiele lat temu z pewnością pozostają jedynie w przypadkowej koincydencji czasowej z prywatyzacją browarów na rzecz doktora Jana Kulczyka, a nie, uchowaj Boże, w związku przyczynowo-skutkowym. Nieprawdaż?