Swego czasu najważniejszy z prezesów ogłosił nabór na stanowisko kandydata na premiera. Warunkiem była dobra prezencja, katolicka rodzina (żona kościelnie poślubiona, ochrzczone dzieci itp.) oraz wiek nieprzekraczający 40 lat. Oczywiście warunkiem realizacji premierowskich marzeń było uprzednie wygranie przez PiS wyborów sejmowych w przyszłym roku, co prawdopodobnie w świadomości Prezesa było oczywistością, ale w brutalnej bijatyce politycznej, w jakiej żyjemy, ziścić się nie musi. Jeśli nawet nie powiedzie się awans do „małego pałacu”, to kandydat nieźle sobie pohula w studiach telewizyjnych i na odnośnych zgromadzeniach, a jego pozycja w staraniach o następstwo po leciwym Prezesie na pewno wzrośnie.

Tak ustawione warunki castingu (filmowcy znają to słowo, ale raczej w odniesieniu do uroczych aktorek, nie do polityków spoconych w pogoni za władzą) eliminują byłych PiS-owskich szefów rządów: Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego. Głównie ze względu na wiek. 

Czytaj więcej

Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”

Krótka ławka rezerwowych Kaczyńskiego i Tuska

Tak z castingowej bieżni zeskoczył jako zwycięzca Przemysław Czarnek – prawie 50-latek, a więc łamiący warunki konkursu. Nadrabia jednak niewyparzoną gębą, bardzo przydatną w sejmowych albo „twitterowych” pojedynkach na wulgaryzmy; bez nich nie obejdzie się dzisiejsza polityka. Ale zwycięzcą nie zostanie: jako minister edukacji zbyt zaszedł za skórę ówczesnym uczniom (przed 2023 rokiem), a oni teraz będą głosować. A cóż powiedzieć o nauczycielach?

Czytaj więcej

Dlaczego Jarosław Kaczyński wybrał Przemysława Czarnka? „Rzeczpospolita” zajrzała za kulisy

Z pozostałych finalistów tylko europoseł Tobiasz Bocheński nie ukończył 40 lat, inni dorównują wiekiem Czarnkowi. Chciałbym jednak wiedzieć, jak to się stało, że partia, której elektorat wymiera, której prezes dotąd jak ognia bał się konfrontacji z młodszymi, która kurczowo trzyma się haseł i programów aktualnych w minionej już epoce jej świetności, zdobyła się na taki casting? Spójrzmy na konkurencję: jakich zastępców, jakich przyszłych premierów trzyma w zanadrzu Donald Tusk? Rafał Trzaskowski przegrał dwa razy walkę o prezydenturę, nikt nie postawi na tak pechowego kandydata. Radosław Sikorski już przekroczył sześćdziesiątkę. A dalej? Krótka ławka „rezerwowych”, choć Tusk jest niewiele młodszy od Prezesa. A może brak odwagi, który jest cechą starości?