Powiększony Starship wystartował z teksaskiego kompleksu Starbase w nocy z piątku na sobotę, po kilkukrotnym przekładaniu terminu z powodu usterek. Debiut wariantu V3 był niezwykle wyczekiwany. Konstrukcja różni się od poprzedników m.in. uproszczoną architekturą potężnych silników Raptor 3 oraz zwiększonymi gabarytami – osiąga teraz blisko 125 metrów wysokości i zdolność wynoszenia do 200 ton ładunku, co czyni ją najpotężniejszym systemem rakietowym w historii. Docelowo rakieta ma jeszcze urosnąć do 150 metrów. Ewentualna porażka w locie Flight 12 mogłaby rzucić cień na astronomiczną wycenę spółki, szacowaną na około 1,75–2 bln dol.
Debiut Starshipa V3 z pierwszymi problemami
Podczas początkowej fazy wznoszenia booster Super Heavy uruchomił wszystkie 33 silniki Raptor 3, choć jedna z jednostek wyłączyła się po 100 sekundach. Dwie i pół minuty po starcie górny stopień pomyślnie odpalił sześć własnych silników i oddzielił się od segmentu głównego.
Wtedy zaczęły się schody. Super Heavy miał wykonać kontrolowane wodowanie w Zatoce Meksykańskiej, jednak uruchomiła się jedynie część silników powrotnych, które na dodatek zgasły po niespełna 20 sekundach zamiast planowanej minuty. W efekcie booster uderzył w wodę z prędkością blisko 1500 km/h.
Anomalia dotknęła również górny stopień – jeden z jego silników wyłączył się 30 sekund po separacji. W tym miejscu zadziałały jednak systemy bezpieczeństwa. Komputery pokładowe automatycznie wydłużyły czas pracy pozostałych pięciu jednostek, kompensując stratę mocy. Dzięki temu Starship wszedł na założoną trajektorię suborbitalną.
Czytaj więcej
SpaceX wystrzeli Starshipa V3, największą i najpotężniejszą rakietę w historii. Powodzenie lotu może przybliżyć wykorzystanie Starshipa w księżycow...
– Wygląda na to, że pozostajemy w granicach analiz dotyczących awarii jednego z silników próżniowych. Nie było to nominalne osiągnięcie orbity, ale wszystko mieści się w założonych parametrach bezpieczeństwa – komentował na żywo Dan Huot ze SpaceX.
Udany test systemu uwalniania ładunku
Po osiągnięciu przestrzeni kosmicznej Starship bez przeszkód otworzył luk ładunkowy i wypuścił 20 symulatorów satelitów Starlink oraz dwa mikrosatelity „Dodger Dogs”. Te ostatnie posłużyły jako orbitalni inspektorzy – nagrały zachowanie osłony termicznej statku, dostarczając inżynierom danych o stanie płytek chroniących kadłub przed tarciem atmosferycznym.
Z powodu wcześniejszych problemów technicznych SpaceX zrezygnował z próby ponownego odpalenia silnika w próżni. Mimo to powrót na Ziemię przebiegł pomyślnie. Około 66,5 minuty po starcie Starship wykonał miękkie wodowanie w wyznaczonej strefie Oceanu Indyjskiego, po czym – zgodnie z przewidywaniami – przewrócił się i eksplodował.
Mimo niedociągnięć napędu, powiększona wersja Starshipa zdała egzamin. SpaceX udowodnił, że nowa platforma startowa i zmodyfikowany system radzą sobie w warunkach krytycznych. Ma to fundamentalne znaczenie, gdyż to właśnie wariant V3 ma stać się koniem roboczym spółki odpowiedzialnym za masowe dostawy satelitów oraz realizację programu księżycowego NASA.
W prospekcie emisyjnym (formularzu S-1) złożonym 20 maja w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), firma oficjalnie zadeklarowała, że zamierza rozpocząć regularne, komercyjne misje transportu ładunków za pomocą Starshipa jeszcze w drugiej połowie bieżącego roku.
Giełda czeka na ticker SPCX
Dla inwestorów z Wall Street pomyślny przebieg Flight 12 – a zwłaszcza udany test uwalniania ładunku – to pozytywny sygnał przed zaplanowanym na 12 czerwca IPO pod tickerem SPCX. Z perspektywy rynków finansowych Starship jest kluczem do mocnego obniżenia kosztów rozbudowy megakonstelacji internetowej Starlink, która generuje ponad 60 proc. przychodów SpaceX, do tej pory budowanej przy pomocy mniejszych rakiet Falcon 9. Starship ma docelowo wynosić jednorazowo wielokrotnie więcej satelitów.
Czytaj więcej
Dokumenty firmy pokazują, że SpaceX ponosi ogromne koszty związane z rozwojem sztucznej inteligencji, ale jednocześnie liczy na dominację w przyszł...
Potwierdzenie, że największa wersja Starshipa potrafi bezpiecznie otwierać luk i uwalniać satelity, uwiarygodnia gigantyczną wycenę giełdową konglomeratu, który od początku tego roku, po fuzji, składa się też z internetowego ramienia xAI.
Od Starlinka do Artemis. Co dalej ze Starshipem?
Zwieńczony sukcesem debiut V3 otwiera najbardziej intensywny rozdział w historii firmy. W najbliższych miesiącach priorytetem będzie rezygnacja z wodowania na rzecz precyzyjnego lądowania i „łapania” obu stopni rakiety w powietrzu przez mechaniczne ramiona wieży startowej (Mechazilli) – zarówno w Teksasie, jak i na nowym stanowisku LC-39A na Florydzie.
Start obserwował nowy administrator NASA, Jared Isaacman. Miliarder, który niedawno objął stery w agencji, forsuje strategię przyspieszenia lotów załogowych. – Wiem, ile ciężkiej pracy stoi za tą chwilą. Nie możemy się doczekać spotkania w przyszłym roku na orbicie – przekazał Isaacman, nawiązując do planowanych na przełom 2026 i 2027 r. testów technologii kosmicznych.
Najtrudniejszym wyzwaniem dla programu Artemis będzie zaplanowany na przełom roku orbitalny test transferu paliwa w kosmosie. Aby ogromny Starship HLS (Human Landing System) mógł polecieć w stronę Księżyca, SpaceX musi najpierw stworzyć na niskiej orbicie okołoziemskiej skład paliwa. Będzie on napełniany przez serię szybko startujących Starshipów-tankowców.
Czytaj więcej
Kosmiczna rywalizacja technologicznych gigantów wchodzi w nową, bezprecedensową fazę. Amazon szykuje się właśnie do komercyjnego debiutu swojego in...
Dopiero po opanowaniu tej procedury i wykonaniu bezzałogowego lądowania próbnego, system otrzyma zielone światło na lot załogowy. Zgodnie z nowymi planami misja Artemis 3 skupi się na załogowych testach dokowania na orbicie LEO. Właściwy, historyczny powrót ludzi na powierzchnię Srebrnego Globu nastąpi w misji Artemis 4, co zaplanowano na 2028 rok. Wtedy to astronauci z kapsuły Orion przesiądą się na orbicie wokółksiężycowej do zatankowanego wcześniej Starshipa HLS, który osadzi ich na biegunie południowym Księżyca.
Starship V3 ma się też stać podstawowym statkiem w planowanych przez Elona Muska lotach marsjańskich, których celem ma być masowy transport ludzi i ładunków na Czerwoną Planetę. „Gratulacje dla zespołu SpaceX i Elona Muska za fantastyczny start Starshipa V3. O krok bliżej Księżyca… i o krok bliżej Marsa” – podsumował w mediach społecznościowych szef NASA.