Szukaj

W Walentynki najpierw pokochaj siebie

Happy Asian young woman making her hands in heart shape, heart health insurance, social responsibility, donation charity concept, world heart day

Związki między ludźmi są pełne miłości nie wtedy, gdy kierujemy się naszymi wyobrażeniami o tym co być powinno, lecz wtedy, gdy patrzymy realnie na to, co jest i wierzymy w obecność dobra w sobie i w drugim człowieku. Ta wiara pozwala dobru istnieć i je umacnia, pomimo naszych niedoskonałości.

Walentynki – święto romantycznej miłości. Jakże często my kobiety do niej wzdychamy. Wzdychamy i tęsknimy za tym, by ktoś, najlepiej ON podarował nam kwiaty, spojrzał na nas oczami pełnymi ciepła, może przytulił, a może z czułością wziął naszą dłoń w swoje dłonie i wypowiedział słowa, po których mamy pewność, że to właśnie my jesteśmy tą jedyną, wyjątkową, kochaną. Tęsknimy za tym, by poczuć autentyczną bliskość, jedność, zespolenie. Na szczęście nie tylko kobiety tego pragną, mężczyznom też się taka tęsknota przydarza, choć zdecydowanie rzadziej się do tego przyznają. A jeśli los zetknie z sobą dwie istoty, które pragną ludzkiej bliskości, to taka bliskość może się naprawdę przydarzyć. Co więcej, może też trwać.

Trwająca bliskość ma to do siebie, że zastawia na nas pułapki. Im bliżej siebie jesteśmy, tym częściej napotykamy symbole tej bliskości – szczoteczkę do zębów odłożoną nie tam, gdzie trzeba, czyjeś buty beztrosko pozostawione w przedpokoju, niezamierzone spóźnienie, które niespodziewanie uruchamia lawinę pretensji… Prędzej czy później każda bliska relacja wywołuje nie tylko poczucie jedności, ale też frustrację, gdy odkrywamy, jak jesteśmy różni, jak różne są nasze potrzeby i nasze wyobrażenia o świecie, począwszy od tego, gdzie spędzić najbliższy weekend, a na wychowaniu dzieci skończywszy.

Jak nie wpaść w taką pułapkę? Jak zachować harmonię jedności?

Z reguły każda nieźle rokująca relacja z początku wygląda doskonale, bo patrzymy na to, co chcemy zobaczyć – szukamy potwierdzenia naszych pozytywnych oczekiwań i nadziei, a „wpadki” interpretujemy raczej na korzyść drugiej osoby, niż na jej niekorzyść.

Jednak, gdy mija pierwsze zauroczenie, nie jesteśmy już tak wyrozumiali. Wydawało się nam, że znaleźliśmy ideał, ale ideał okazuje się mało idealny, a my, rozczarowani, coraz intensywniej skupiamy się na „brakach” i coraz głośniej sprzeciwiamy się temu, że nie jest tak, jak być powinno.

Czasem grzeszymy w związkach nie tym, że nadmiernie skupiamy się na brakach i niedostatkach, lecz tym, że za wszelką cenę staramy się czynić dobro. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nieświadomie działamy pod wpływem mechanizmu zwanego „więzami wdzięczności transakcyjnej”. Pragniemy odwzajemnić otrzymane dobro, by nie mieć żadnych emocjonalnych zobowiązań – nie potrafimy bez oporów przyjąć bezinteresownej pomocy i troski, nie potrafimy zaakceptować płynącej do nas dobroci, nie nauczyliśmy się odczuwać wdzięczności, więc staramy się ją „spłacić”, choć dana osoba nie oczekuje od nas jakiejkolwiek „spłaty”.

W związku nie tyle ważne jest czy w danym momencie daję czy przyjmuję. Ważne jest, jakie emocje towarzyszą braniu i dawaniu – czy jest to miłość, radość, wdzięczność, przyjemność z dawania lub bycia obdarowanym, czy raczej skrępowanie, poczucie obowiązku lub przymus kierowania się wymianą „coś za coś”.

Bywa także, że z nie całkiem uświadomioną premedytacją próbujemy wykorzystać mechanizm „więzów wdzięczności transakcyjnej” poświęcając się dla innych – okazujemy pomoc, wyrozumiałość, zrozumienie drugiego człowieka, licząc na to, że człowiek ów doceni nasze starania i odwzajemni się tym samym. Nie potrafimy wprost przyznać się do własnej bezradności, nie potrafimy wprost poprosić o to, co dla nas ważne, a nawet więcej, nie potrafimy sami przed sobą przyznać się do swoich potrzeb i zamiast zadbać o siebie, troszczymy się o wszystkich dookoła. Najczęściej dlatego, że nie potrafimy sami sobie okazać miłości.

Związki między ludźmi są pełne miłości nie wtedy, gdy w imię dobra związku poświęcamy siebie i własne potrzeby, lecz wtedy, gdy potrafimy zadbać o siebie oraz z wdzięcznością i miłością przyjmować dobro, jakie otrzymujemy od innych.

W święto zakochanych pokochajmy więc siebie samych tak, jak pragniemy, by pokochała nas druga osoba. Gdy sami ze sobą jesteśmy prawdziwi, gdy czujemy wewnętrzną jedność, autentyczna bliskość naszych związków zjawia się niepostrzeżenie.

 

Zamknij
Zamknij