Szukaj

Miliarder czy bankrut? Sprawdzamy, z czego będzie żył Trump

Milionerem został w wieku 8 lat, dzięki ojcu, nowojorskiemu potentatowi rynku nieruchomości. Teraz czeka go wprawdzie spłata miliardowego długu, ale nic nie wskazuje na to, by Donald Trump po zakończeniu prezydentury musiał żyć skromnie.

Tydzień po wyborach prezydenckich w USA z 2020 roku na sprzedaż wystawiono należący do Donalda Trumpa helikopter – Sikorsky S76, znany m.in. z programu „The Apprentice”. Właśnie to telewizyjne show ponad 15 lat temu przywróciło popularność Donaldowi Trumpowi, wówczas biznesmenowi walczącemu o uwagę mediów.

Majątek Donalda Trumpa: z czego będzie żył były prezydent USA?

Obecnie Donald Trump zapewne zaczyna się szykować do spłaty długów, które według wielu źródeł mogą sięgać nawet miliarda dolarów. Nic jednak nie wskazuje na to, by Trump, człowiek lubiący luksus i wystawne życie, po zakończeniu prezydentury miał wieść skromne życie.

Czytaj też: „Bunkier miliarderów” na Florydzie: kto zostanie sąsiadem Ivanki Trump?

Jak pokazuje większość rankingów najbogatszych ludzi świata, Donald Trump w czasie prezydentury tracił – i to sporo, bo nawet jedną trzecią majątku sprzed czasów kariery politycznej. Wciąż jednak posiada, wg różnych szacunków, od 2,5 do 3,8 miliarda dolarów. To zapewne w zupełności wystarczy na to, by resztę życia mógł poświęcić na grę w golfa i oglądanie telewizji w swojej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie, właśnie tam Donald Trump ma przeprowadzić się po skończeniu kadencji w Białym Domu.

Za stan konta odchodzącego prezydenta odpowiada przede wszystkim Trump Organization – złożone z ponad 500 mniejszych spółek imperium biznesowe, do którego należą hotele, biurowce i apartamentowce, kasyna i pola golfowe na całym świecie. Firmę założyli w latach 20. przodkowie Trumpa, a rozwinął ją ojciec odchodzącego prezydenta, potentat rynku nieruchomości w Nowym Jorku. Od kilku lat firmę prowadzą dzieci Donalda Trumpa.

O tym, że Donald Trump nie skończy w biedzie i niesławie może też świadczyć to, że trudno dziś wyceniać majątek Trumpa jedynie w kategoriach twardych danych i analizy posiadanych aktywów. Trump wielokrotnie pokazał, że ma dosyć swobodne podejście do prawdy, a jego zeznania podatkowe i przechwałki na temat posiadanego majątku dla pełnego obrazu sytuacji musiałyby zostać przeanalizowane przez sztab niezależnych audytorów. Co więcej – Trump, rozpoznawalny na całym świecie, może zarabiać gigantyczne pieniądze na sprzedaży swojego wizerunku, nawet jeśli został on mocno nadszarpnięty w czasie 4 lat, które spędził w Białym Domu.

Trump poniesie jednak wymierne konsekwencje ostatnich tygodni prezydentury. Po szturmie na Kapitol cierpliwość straciło wielu partnerów biznesowych prezydenta. PGA Championships, organizator prestiżowych turniejów golfowych, zrezygnował z organizacji zawodów na jednym z należących do Trumpa pól. Od odchodzącego prezydenta odwrócił się tez Nowy Jork – miasto dotąd płaciło Trump Organization miliony dolarów za przygotowywane przez firmy Trumpa słynne lodowiska czy karuzelę w Central Parku, a także za pole golfowe na Bronksie.

Również utrata sympatii banków, udzielających prezydentowi gigantycznych pożyczek (łącznie – ponad 640 milionów dolarów), musiała zaboleć go nie mniej niż zamknięcie kont w serwisach społecznościowych.

Na razie nie zapowiada się, by były prezydent, na którego zagłosowało ponad 70 milionów Amerykanów, zostanie zepchnięty na polityczny margines. Jednak nawet po ewentualnym  impeachmencie, który mógłby pozbawić go szans na ponowny wybór w 2024 roku, Trump nie będzie mógł narzekać na brak zajęć.

Czytaj też: Joe Biden i Donald Trump: jakie zegarki noszą?

Byli prezydenci, po opuszczeniu Białego Domu, tradycyjnie siadają do pisania wspomnień, za które otrzymują sowite honorarium. Barack Obama w ostatnich latach stworzył z żona sporą spółkę medialną – oprócz pisania bestsellerowych książek państwo Obama produkują seriale dla Netfliksa, od ubiegłego roku Michelle Obama ma też autorski podcast.

W przypadku Trumpa nie będzie to takie łatwe – „New York Times” zapytał niedawno największych amerykańskich wydawców, czy chcieliby wydać książkę ze wspomnieniami prezydenta, wzbudzającego skrajne emocje – zwłaszcza wśród nowojorskich elit. Większość unikała jasnych deklaracji, mimo ostrożnych sugestii, że wobec publikacji są sceptyczni. Zdecydować mogą jednak potencjalne zyski, a te mogą być spore – Donald Trump to w końcu mistrz autopromocji, który już niejeden raz „wymyślał” się na nowo. – „Życzę konkurencji, by wytrwała w swoim postanowieniu” – szydził Thomas Spence, prezes konserwatywnego wydawnictwa książkowego Regnery.

Zamknij
Zamknij